.

.

14 paź 2013

Florence Mask


(Aaaand I am back. Naprawdę, aż mnie ciekawość zżera skąd on ma te blizny... :/)
Sigyn, tu Florentyna. Wspominałaś coś o jakiś oparzeniach, co, przyznać muszę, dość mocno mnie zaniepokoiło. Być może nie powinnam była tego zdradzać, ale trudno... czuję, że po prostu muszę. W końcu to Ty prowadzisz jego terapię...
Kiedy Loki siedział wtedy w barze, to... No cóż, ja również tam byłam. Przynaję, że był to dla mnie dość nietypowy widok, tym bardziej, że poszłam się napić właśnie przez jego osobę (powiedzmy, że od dawna jestem jego oddaną wielbicielką i cieszy mnie to równie mocno, jak i katuje). Postanowiłam więc skorzystać z okazji, i przysiadłam się obok. Pił akurat piwo, ale sądząc po tym w jakim był już stanie, śmiem podejrzewać, że nie była to jego pierwsza kolejka...
Przyznaję, że trochę mu się wyżaliłam. Po prostu czułam, że inaczej to wszystko co w sobie od tak dawna tłumię, po prostu mnie zniszczy. Nie będę się zagłębiać o czym konkretnie mówiłam, ponieważ uważam, że byłoby najlepiej, gdyby to wszystko pozostało między naszą dwójką (mną i Lokim). Jednak jedną rzecz pamiętam nad wyraz dobrze- Loki po tym wszystkim zachowywał się po prostu jakoś... inaczej. Nie wiem, nie potrafię to określić w inny sposób. Był dużo bardziej... spokojny? Mniej awanturniczy...? Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że okazał się być wobec mnie... niezwykle miły?

Ale teraz do rzeczy- kiedy odchodził od lady po naszej rozmowie (a właściwie to tak bardziej moim monologu), był jakiś taki nieswój. Sprawiał wrażenie nieobecnego. Jednak jednej rzeczy jestem pewna na tysiąc procent- na jego twarzy na pewno nie było ani jednej blizny. Może i nie powinnam mówić tak w stosunku do niego, sama już nie wiem, ale... Naprawdę mnie Sigyn zaniepokoiłaś.
Coż... Jeśli o mnie chodzi, to byłoby na tyle. Jedyne, co mogę jeszcze dodać, to pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i podziwiam za cierpliwość do kogoś takiego jak on (podejrzewam, że to, jak się zachowywał wówczas w barze musi diametralnie różnić się od jego obycia na co dzień)... No i... Jeżeli możesz, to spróbuj z nim porozmawiać. Podejrzewam, że jego problemy ze sobą mogą być dużo poważniejsze, niż on sam ma odwagę się do tego przyznać przed samym sobą...

...I pozdrów go ode mnie. Tak po prostu. I może... podziękuj mu? Za to, że nie potraktował mnie wówczas z buta, choć mógł. To... naprawdę wiele dla mnie znaczyło i w dalszym ciągu znaczy.
Pozdrawiam!
Oddana Florentyna

  Niestety, kiedy Loki przebywał w barze to byłam akurat z Thorem i Jane, więc nie mogłam go przypilnować. Cieszę się jednak, że znalazłaś się w pobliżu i doprowadziłaś go do porządku. Myślę, że Loki potrzebował takiej rozmowy. A jeśli był dla ciebie miły, co rzadko się zdarza, to dobry znak. Dziękuję. 


   Nie zdziwiłabym się, jeśli Loki przed wyjściem ukrył blizny, w końcu jest zmiennokształtny, a wychodząc woli nie zwracać na siebie uwagi. Blizny przyciągałyby tylko uwagę. Do tego przyzwyczaiłam się, że Loki zupełnie inaczej zachowuje się w miejscu publicznym, a inaczej w mieszkaniu bądź przebywając z kimś sam na sam - o czym również świadczy jego uprzejmość wobec ciebie, jeśli w pobliżu znajdowałby się ktoś z kim się zna, to bardzo możliwe, że zachowałby się inaczej. To okropnie denerwujące i stresujące, kiedy zupełnie nie wiesz jak ktoś się zachowa. Loki potrafi być jak wulkan.
   Nie wiem skąd ma blizny. Chciałam z nim o tym porozmawiać, bo zszokowało mnie to jak wygląda. Loki jednak nie chciał o tym mówić i za każdym razem jak pytałam to wściekał się, albo zamykał w pokoju jak dziecko. Pytałam o to Thora, lecz on również nie ma pojęcia co się stało. Podejrzewa jedynie, że ma to związek z Chitauri.
   Dziękuję za pozdrowienia, Lokiego również od ciebie pozdrowię. Mam nadzieję, że się ucieszy skoro już wcześniej mieliście ze sobą do czynienia. Myślę, że wasze spotkanie dla niego również wiele znaczyło.


   Mun: A ja się cieszę, że wróciłaś. (ノ´ヮ´)ノ*:・゚✧

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz